Bezdzietny egoista

Dziś znalazłam w internecie krótki tekst na temat metod naturalnych w planowaniu rodziny. Autor pisał o skuteczności naturalnego planowania:
Raczej niewielka, jako lekarz stoję na stanowisku albo konkretnie się zabezpieczam albo loteria
Nie sądzę, aby ten człowkiek był lekarzem.

Już nawet nie chodzi mi o brak przecinku czy kropki, czy jakiegokolwiek innego znaku po
słowach: stoję na stanowisku.
Gdyby ten człowiek był lekarzem, i był chociaż trochę zainteresowany ciałem kobiety i jej rytmem, musiałby wiedzieć, że porównując antykoncepcję do naturalnego planowania rodziny, popełnia błąd.
Antykoncepcja jest zabezpieczaniem się. To mozolna ( i bezsensowna) próba człowieka zabarykadowania się na to, co jest częścią życia.
Natomiast rodzinę w sposób naturalny planuje ten, kto chce ją mieć. Ludzie, którzy chcą mieć w przyszłości dzieci, planują ich poczęcie. Dbają o to, aby poczęły się w możliwie jak najlepszym czasie dla nich, dla ich małżeństwa. Sądzą, że kiedy dziecko urodzi się w pożądanym przez nich czasie – będzie szczęśliwsze, ponieważ więcej dóbr będą oni mogli mu zapewnić.
Nie zawsze jednak tak jest. Wszak dobra nie decydują o szczęściu człowieka. Na pewno mają duże znaczenie, ponieważ mogą dać człowiekowi część zdrowia, wykształcenie, pozycję w społeczeństwie.

Jednak pieniądze nie do końca mogą decydować o tym, czy człowiek wykorzysta to, co otrzymał. Jeżeli zabraknie mu miłości, będzie nieszczęśliwy. Dlatego o wiele ważniejsze jest zapewnienie dziecku miłości, poświęcenie czasu – a nauczy się ono, jak radzić sobie w świecie. Musi wiedzieć, ze było chciane, i czuć, ze jest kochane przez rodziców.

Dlaczego ludzie, kochając się, nie przyjmują tak prostej i oczywistej prawdy, że są zdolni do poczęcia dziecka? Każdy,kto jest płody, jest zdolny począć dziecko. Czemu więc, kochając się, nie myślimy o tym? Jedyne, o czym myślą nieraz ludzie, to to, jak się zabezpieczyć przed maleńkim dzieciątkiem, które zburzyłoby mu dotychczasowe, egoistyczne życie.

Oczywiście, mówię o prawdziwych egoistach, którzy mają wszystko, łącznie ze zdrowiem do urodzenia i wychowania – a nie chcą go mieć. A może to i lepiej? Taki egoista przynajmniej umrze i nie pozostawi na biednego dziecka, które wychowane przez egoistów byłoby zupełnie biedne lub także stałoby się egoistą. Jedynie pocieszające jest to, że ci, którzy stają się rodzicami, gubią swój egoizm. Znika on bezpowrotnie.

Wolisz więc być śmiertelnym egoistą, trzęsą cym portkami przed maleńką istotką, czy prawdziwym człowiekiem, który kiedy ma możliwości, to działa?

Related posts

Top